English Bible Camp - podsumowanie

Pięćdziesiąt jeden dzieci przez pięć dni

 Gdy o English Bible Camp chcemy powiedzieć jednym słowem to będzie to słowo SUKCES. Na pewno sukces i w odniesieniu do dzieci - bo i z Biblią i z angielskim, i sukces organizacyjny - w końcu zorganizowano nie tylko pięć dni zajęć dla dzieci, ale też organizacja wolnego czasu dla siódemki Amerykanów. No i sukces inicjatywy Maćka Kiełbasińskiego - naszego parafianina, którego drogi doprowadziły do nieznanej nam wcześniej miejscowości położonej w pobliżu Chicago, Schaumburga.

Sukces, na który złożyła się praca wielu osób przy organizacji zabaw dla dzieci, akompaniamencie do śpiewu i śpiewie, tłumaczeniu w czasie zajęć i podczas nabożeństw, dystrybucji posiłków, sprzątaniu, nagłośnieniu, obsłudze dmuchanego zamku, organizacji pokazu przeźroczy dokumentujących zajęcia, transporcie ... Ufff. Czy wymieniłem wszystko i wszystkich? Proszono mnie bym nie wymieniał nazwisk. I pewnie słusznie bo znamy ich wszystkich. To, po prostu, są zawsze ci sami spośród nas, Ci, na których zawsze można liczyć.

Nie możemy też zapomnieć o jednym. O pogodzie, na którą chwilami narzekaliśmy - było nawet zbyt gorąco. I przed przyszłorocznym English Bible Camp pomyśłmy o tym, jak przeprowadzić zajęcia dla dzieci, gdy pogoda, któregoś dnia, nie będzie nam sprzyjała tak bardzo.

zob. też:

duszpasterzeewangelikmlodziparafianiesamiosobietransmisjawakacjekancelariawypozyczalnia

Od Redakcji

11. listopada

O  kraju, z którego część mieszkańców wymordowano jeszcze w czasie wojny tylko dlatego, że byli Żydami. Kraju, z którego część mieszkańców deportowano po wojnie tylko dlatego, że byli Niemcami, a dalszą część za to, że za Niemców uznały ich władze.  Wreszcie o kraju, któremu zmieniono granice tak, że poza nimi pozostali Białorusini i Ukraińcy. O tym, o Polskiej historii i o polskich uchodźcach w wywiadzie z profesorem Normanem Daviesem ...

Więcej…