Parafia Ewangelicko-Augsburska Apostołów Piotra i Pawła 

 

sylwia.jpg

Aktualności

II Charytatywny Bieg EDW - tak było ...

Tradycją naszej parafii się stało, że u nas Ewangelickie Duszpasterstwo Wojskowe organizuje swój Bieg Charytatywny.  Biegliśmy już drugi raz, tym razem dla Julki Ból z Gdyni. Dziewczynka jest chora na mukowiscydozę. Jest to choroba genetyczna, która wyniszcza cały organizm, a przede wszystkim płuca, wątrobę i  trzustkę.  Zebrane pieniądze pomogą w sfinansowaniu leków i rehabilitacji oraz da szanse na dłuższe i lepsze życie.

Przygotowania do biegu zaczęły się wiele dni wcześniej, bo jest to impreza zorganizowana z wielkim rozmachem i profesjonalizmem. Każdy chętny mógł zapisać się onlin na specjalnej liście startowej, dawało to późniejszą możliwość sprawdzenia swojego czasu w biegu. W przygotowania zaangażowane było wiele firm, instytucji, organizacji.(Wszystkie wymienione są na plakacie), ale też i parafian.

Ten wielki dzień rozpoczęliśmy uroczystym nabożeństwem. Miało ono wyjątkowy charakter, bo kończyło Olimpiadę Młodzieży Ewangelickiej, ale też inaugurowało II Bieg Ewangelickiego Duszpasterstwa Wojskowego. Na kazaniu, które wygłosił Biskup Wojskowy ks. płk Mirosław Wola, można było, więc usłyszeć wątki sportowe, ale także te, mówiące o życiu z niepełnosprawnym dzieckiem. Liturgię młodzieżową poprowadził zespół z SDG z Ustronia. Na nabożeństwie mogliśmy poznać bohaterów biegu, czyli Julkę, jej starszą siostrę Zosię, mamę Sylwię i tatę Michała. Mieliśmy także możliwość obejrzenia filmu, który opowiedział nam o chorobie Julki. Zobaczyliśmy też jak Julka i jej rodzina każdy dzień z ta chorobą walczy. Był też czas na przypomnienie bohatera ubiegłorocznego biegu, Antosia Pysza, który obecnie jest rekonwalescentem po ciężkiej operacji mózgu.

Bieg przeprowadzony była nad naszym pięknym, tyskim Jeziorem Paprocańskim. Zebrało się tam około 300 osób, aby wziąć w nim udział. Trasa przebiegała wokół jeziora, a pokonywano ją w różny sposób: biegnąc, idąc z kijami, z psami, pchając wózki z dziećmi, na rowerach pedałując i na tylnym siodełku, na hulajnodze. Każdy, kto chciał pomóc Julce, zapisywał się, wpłacał wpisowe i ruszał w trasę. A na trasie było różnie, pot, wysiłek, emocje, trud, ale i rozmowy, wzajemne zapoznawanie się i dopingowanie tych, biegnących. Gdy dotarliśmy do mety była radość, z ukończenia biegu, poprawienia swych wyników, zdobycia dobrych lokat, ale chyba przede wszystkich z tego, że braliśmy udział we wspaniałej imprezie, której celem było zrobienie czegoś dobrego, wspomożenia kogoś, kto boryka się z wielkimi problemami. Zebraliśmy 8 425 zł, ale jak powiedziała mama Julki, nie zawsze pieniądze są najważniejsze. Ważne było to, że byliśmy razem, solidaryzowaliśmy się z rodziną Julki, byliśmy wielką rodziną, ponad podziałami wyznaniowymi, regionalnymi, wiekowymi i poglądowymi.

Naszym wspólnym mottem były słowa Jezusa: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. (Mat.22, 39) Naszym bliźnim była, mała Julka, ale też każdy, kto przyszedł na ten bieg i chciał się czuć częścią naszej wspólnoty. Warto dodać, że każda osoba w pakiecie startowym otrzymała "Nowy Testament". Mamy nadzieję , że będzie otwierany i czytany.

Głównym pomysłodawcom i głównodowodzącym, był nasz ks. proboszcz Marcin Konieczny, dziękujemy za jego niekonwencjonalne pomysły i wspaniałą organizację. Takie imprezy są potrzebne Naszemu Kościołowi. Musimy jedynie wsłuchiwać się w Boże Słowo, bo: Bóg to według upodobania sprawia w was i chcenie i wykonanie. (Fil.2,13)

Sylwia Adamus

Fotograficzna impresja Remigiusza Żukowskiego

Poprzedzające Bieg nabożeństwo, sam bieg i wręczenie rodzicom Julki symbolicznego czeku w fotograficznej impresji Remigiusza Żukowskiego:</>

Zaglądajcie też, proszę, na jego fanpage. Tam są naprawdę świetne zdjęcia.

Więcej o samym biegu dowiemy się ze zdjęć otrzymanych od kilku następnych osób.

Julka

Nabożeństwo

Bieg

zdjęcia Sylwia i Sonia

Zdjęć z samego biegu nie mam - byłem jednym z uczestników. Zająłem drugie miejsce w jednej z kategorii, które ukończyło zaledwie kilkoro uczestników. Udało mi się wyprzedzić 3 panie - przede mną był tylko młodszy ode mnie o ponad 40 lat facet z Oświęcimia. W czasie biegu bardzo rozbawił mnie fakt, że żeby uzyskać przewagę nade mną - podbiegał. Był, na pewno, ode mnie sprawniejszy, na pewno by ze mną wygrał, ale po co podbiegał ...

Zrobiłem tylko kilka zdjęć w trakcie wręczania rodzicom Julki symbolicznego czeku i wzruszającego podziękowania, wygłoszonego przez Mamę Julki, jej Ojca. Bohaterka dzisiejszego dnia powiedziała tylko do mikrofonu, cichutko, dziękuję.

SJB

zob. też: