Wspomnienie o Marcie Szot z domu Jarosz oraz Emilii Jarosz

Na podstawie rodzinnych opowiadań , jak i własnych reminiscencji pragnę wspomnieć dwie wspaniałe osoby z naszej Parafii. Kochane siostry: śp. Martę Szot z domu Jarosz ur. 7 października 1923r oraz śp. Emilię Jarosz urodzoną 15 września 1926r, pochodzące z Rudziczki.

Lucyna Kłosek

 

 

Ciocia Marta wyszła za mąż za Pawła Szot z Tychów i pracowała na ich gospodarstwie. Było ono bardzo duże. Zajmowała się też swoimi teściami, szczególnie teściową, która była pod koniec swego życia schorowaną osobą. Osobiście poznałam Martę, kiedy już dawno była wdową. Zawsze zaskakiwała mnie tym, że była na bieżąco zorientowana we wszystkich kościelnych tematach: co się w jakiej parafii dzieje, jakich mamy księży, kto i gdzie się czym zajmuje. Przede wszystkim duchowe wartości były dla niej najważniejsze. Choć przez swą chorobę rzadko wychodziła z domu, to jednak sprawy Parafii w Tychach zawsze głęboko leżały jej na sercu. Zmarła w swoim domu 11 września 2010r.

Ciocia Emilia pracowała w kuchni w Zespole Szkół Rolniczych w Pszczynie. Gdy przeszła na emeryturę, to przeprowadziła się do siostry i kolejne 28 lat mieszkała w Tychach. Ponad 60 lat śpiewała w kościelnych chórach. Jeszcze, gdy mieszkała w Rudziczce z rodzicami zaczęła śpiewać w  kościele  w Żorach. Wiele znajomych rodziny opowiadało, że to właśnie Emilia zapraszała ich do chóru i tak sami zaczęli śpiewać. Potem była Pszczyna, a na emeryturze śpiewem służyła w Tychach. Zaskakiwała mnie tym, że nie mając własnej rodziny żyła w poczuciu szczerej bliskości z innymi – jak z własną rodziną. Ostatnie lata swojego życia spędziła w Domu Opieki w Miechowicach. Odeszła do Pana 13 października 2014r

Siostry poznałam w kościele, a z ciocią Emilią śpiewałam w tyskim chórze. Starałam się Je regularnie odwiedzać w domu. Tam zawsze piłyśmy kawę i przy słodkim poczęstunku rozmawiałyśmy o spawach naszej parafii oraz rodzinnych. Siostry czytały literaturę parafialną oraz zaopatrywały się w Kalendarz Ewangelicki i Zwiastun, wiernie czytały Biblię i książeczkę z "Biblią na co dzień". W okresie świąt śpiewaliśmy wspólnie kolędy, zawsze się czułam w ich domu jak w swoim własnym. Ciepłe i otwarte Kobiety. Brały czynny udział w uroczystościach kościelnych, w grupach domowych i spotkaniach Koła Pań.  Uczestniczyły również w wycieczkach parafialnych. Obie były skromne, pełne radości i miłości dla innych osób, zawsze można było liczyć na ich wsparcie. Swoim życiem składały świadectwo, że kochają Zbawiciela. Osoby, które spotykały się ze starszymi  już siostrami zazwyczaj słyszały:

Pan troszczy się o każde swe dziecko i pozostaje ten sam, aż do naszej starości, podnosząc nas i ratując.               

Lucyna Kłosek

Sami o sobie

W poszczególnych rozdziałach zamieszczono reprodukcje wszystkich dostępnych kart Kroniki Parafialnej. SJB